biere nożyczki

I zaczynam wycinać tą kolorową wycinankę. Myśli, słów nigdy nie wypowiedzianych, obrazków, wiórków i skrawków. Zrobię z tego taki ładny ulepczyk, będe nim podrzucać jak Zośką, to tu to tam.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Młoteczek i kowadełko głuche.


Wzięłam się w końcu. Zamknięta na cztery spusty, z drżącą struną trącaną odrabianiem lekcji i przypominaniem o oddychaniu. Siedzę jak pajęczyca, młotek, obcęgi, sprzęt od Konia do wycinania łuków. A czas goni.
Zwyczajowo zostawiam sobie najczarniejszą robotę na sam jego koniec. Zwlekam długo, by z rozmachem fiknąć kozła kosztem nocy nieprzespanych.
Wygórowane obietnice, które daję sama sobie, wprawiają mnie w popłoch.
Skorupka szczelna, nie przepuszcza światła, zamek off, klucz do studni. Serce mam z kamienia.

5 komentarzy:

  1. Zatroskana Matka Twa25 kwietnia 2012 00:21

    "...Serce mam z kamienia."
    Ciekawe, czy takie serce chroni przed zawałem?
    Dziś dzień paszportowy, w domu - pierogowy. Szczepka korzeniami szczerzy się ze szklanki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc wpadnę nieproszona, jakby nigdy nic:)

      Usuń
  2. Te elementy falliczne, w kamiennym krajobrazie, to potrzeby kamiennego serca, może?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za baba niewyżyta, no:) To Pustków i resztki ogromnego zakładu zmienionego w rozkład. Obok rozkład cud pałacu i cud parku. Rozkład moich pokładów. Pokłady chłodu, lodu, rozkład miodu.

      Usuń
    2. Boziu, jak pięknie napisałaś o rozkładzie pokładów ...

      Usuń