biere nożyczki

I zaczynam wycinać tą kolorową wycinankę. Myśli, słów nigdy nie wypowiedzianych, obrazków, wiórków i skrawków. Zrobię z tego taki ładny ulepczyk, będe nim podrzucać jak Zośką, to tu to tam.

czwartek, 26 maja 2011

Kwiatki dla Agatki

Jemioło, Jemiołuszko, oblazłam wczoraj chaziajstwo w poszukiwaniu godnych pochwały okazów botanicznych, coby Ci dzisiaj przywalić po oczach, a tu...lipa! Tzn. może inne, mniejsze gatunki; co nie zmienia faktu, że jedynie moje sentimentalne podejście zwiększa ich wartość.
Jednakowoż kwiatki są fajne, bo moje. Temi ręcami, Pani Kochana, sadzone.
Po kolei:
1. Ukochane danie - tymianek i lawenda w sosie z gruzu. Nie wyobrażam sobie, że miałoby tego zacnego towarzystwa zabraknąć. Niepozorne, do kamyków przytulone, przy każdym dotknięciu zostawiają na skórze zapach zamorskich podróży.

2. Pani szałwia dostojna. Zaciekawione babinki pytają "ła co to tu kwitnie ?" - a szałwia, którą dziąsła płuczecie poobcierane, po powrocie spod krzyża.


3. Strażnicy. Na razie jeszcze maleńcy, w pieluchy robią, ale jak dobrze jeść dostaną i troskliwą ręką będą czesani po grzywkach, to wyrosną chłopy, na pohybel wrogom i demonom! Świerki serbskie rosną wąziutkie, będą mi pasowały do domku z piernika tą swoją bajkową posturą.



4. Trawa kotowa. Jak się jest porządnym kotem nie można przejść koło niej niezauważonym. Należy ją staranować i pogryźć. Dokładnie nie wiem o co chodzi, ale z obserwacji wynika, że tak właśnie trzeba i już.



A inne grzeszki siedzą poupychane do następnej opowieści.
Z wyrazami szacunku.

6 komentarzy:

  1. Ohhhh, a u mnie wszystko ginie, zamszycowuje się albo usycha. Klątwa, panie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te twoje zieloności. Tym piękniejsze, że tak sobie rosną półdziko, niby od niechcenia. Ale ja wiem, że to pańskie oko konia tuczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale (nie cyniczne) wzruszenie mnie chwyciło. Ojej pomyślałam sobie. Ojej.
    Jedne z ładniejszych kwiatów jakie dostałam. Lawenda i tymianek. Toż to i moi kochankowie w trójkącie z rozmarynem. Tylko, że u mnie gryzą ziemię w doniczkach. Jesienią wywożę ferajnę na siostrzany gruntu, z nadzieją, że przyjmie się na nowym wikcie i opierunku.
    W tym roku zadebiutowałam z fasolą, która jak tydzień temu ruszyła, to już daje drapaka do sąsiadki piętro wyżej. Czekaj do niej mówię. Czekaj, zjedź chociaż ze mną śniadanie.
    Fajno tam u Ciebie.
    Pupa chłodzona na kamiennym schodku. Marudząca taczka co już nie chce krowiaka wozić.
    Czeka mnie jakaś wyprawa do Wrocławia. I kurde jak bonie dydy, zajadę do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  4. A za sosem, wypłukanymi dziąsłami i strażnikami widać cudo jakieś. DOM!

    OdpowiedzUsuń
  5. A nie, a nie, to stodoła. Odgruzowana ostatnio, czeka na nowe pokrycie, dachówka już łapy zaciera.
    Fajne miejsce na pracownię się szykuje.
    Co do odwiedzin - KONIECZNIE. Wszystkie:)

    OdpowiedzUsuń