Wylizana omiokrotnie przez sukę, która reaguje na dżwięk budzika siedzę własnie i wspominam cudny spacer nostalgiczny z Kasią. Zaszurałysmy się w odmęty pustki, zawiało nas w rozwalone folwarki, podejrzliwe wielkookie miasteczka. Piękno zniweczone. Czas przeszły. Do przodu już nic.
Pokrzywy, mokro, trzeźwo, dużymi oczami.
Mądra ta Tokarczukowa. Powiedziała cos o Ludziach, którzy nie myslą o przeszłosci. Czy moja suka mysli o wczorajszym kurczaku? Jesli tak, to dlaczego osiem razy cieszy ją dźwięk budzika? I czy to nie cudowne umieć cieszyć się osiem razy przez 20 min? I z tego samego? I tak samo mocno?
Przeszłosć wczepiła się zimnymi paluchami w moją duszę i kaprawym okiem łypie. Nie ciesz się za bardzo, a pamiętasz? A wtedy? A jak...
Jasnowidz by tu nie poszalał. Cały czas jadę na wstecznym.
