Najsampierw odpalcie youtuba z kapelą, która przygrywała nam nieomal do rana; przytargana wschodnią podróżą piosenka z Tajlandii jest bardzo miła dla ucha, można dorobić do niej nieskomplikowane polskie słowa, nadto jest w wersji karaoke i kto chce, może się szybko nauczyć tajlandzkiego z napisów...
Skoro już ładnie nas buja, przenieśmy się teraz do epicentrum.
PART ONE
Tutaj nasz biwak, z kwiatami polskiej cywilizacji i lekko zdartej młodzieży.
PART TWO
Wersja studyjna
I kolejna część, gdzieś o świcie, zgliszcza dymią, przesądy jak noc poślubna odegnane, post złamany, tort zjedzony, sałatka z buraczków, hik. Alleluja i zmiana czasu.